Facebook

BohaterON

Gościmy

Odwiedza nas 106 gości oraz 0 użytkowników.

„Stary Giewont na Tatr przedniej straży
 Głową trąca o lecące chmury –
 Czasem uśmiech przemknie mu po twarzy,
 Czasem brwi swe namarszczy ponury
 I jak olbrzym w poszczerbionej zbroi
 Nad kołyską ludzkich dzieci stoi.” – A. Asnyk

Ten stary Giewont przez czternaście dni mówił nam „dzień dobry” z rana i  „dobranoc” o zachodzie. Dwudziestoosobowa grupa uczniów naszej szkoły pod opieką nauczycieli - Grzegorza Sieczkowskiego, Aliny Pletni i Urszuli Wieczorek przebywała w ramach „zielonej szkoły” w Zakopanem – Olczy w pięknym i rodzinnym pensjonacie „ U Reni ”. Było tam tak jak u mamy – urocza gospodyni spełniała nasze zachcianki, prała ubłocone spodnie, pocieszała oraz wspaniale gotowała. Również aura nam dopisała – trafiliśmy na ostatnie upalne dni jesieni z temperaturą +30. Pogoda zatem wyznaczyła nam intensywność zajęć i wędrowania. Rozpoczęliśmy tradycyjnie – z Gubałówki na Butorowy Wierch skąd wyciągiem zjechaliśmy w dół. Było to zapoznanie się z górskimi szlakami, których dużo było jeszcze przed nami. W naszych planach były tatrzańskie doliny.

Jako pierwszą zaliczyliśmy Dolinę Olczyską, która kosztowała nas sporo siły ale znaleźli się wśród nas siłacze i to oni zaliczyli szczyt Kopieńca Wielkiego. W niedzielę uczestniczyliśmy we mszy świętej na Wiktorówce, potem powędrowaliśmy dalej na Rusinową Polanę i podziwialiśmy piękną panoramę Tatr, zajadając  się ciepłymi oscypkami. Prawdziwym wyzwaniem było wędrowanie po kamieniach raz w górę do zaparcia tchu, raz w dół na pełnym hamulcu. Na szlaku spotkaliśmy znajomych pani Ali, oczywiście z Radzionkowa. Góra z górą się nie spotka ale ludzi z Radzionkowa tak. Kolejnym wyzwaniem stała się Dolina Strążyska zakończona Siklawicą czyli wodospadem. Ostatnią  z zaplanowanych dolin była Dolina Kościeliska – właściwie płaska przy poprzednich i bardzo urokliwa do wędrowania. Doszliśmy do Hali Ornak, gdzie spotkaliśmy niezwykłego strażnika tatrzańskiej przyrody – rudego liska, który bardzo uważnie obserwował czy nie niszczymy przyrody. Widać, że był zadowolony z naszego zachowania bo pomachał nam rudą kitką i zniknął wśród drzew. Drogą pod reglami pomaszerowaliśmy pod skocznię aby zobaczyć jak przebiega remont progu. Długich wędrówek nastał kres, gdy zaliczyliśmy szlak z Olczy na Harendę by tam wsiąść na wyciąg i wjechać na Pasmo Gubałowskie a stamtąd, zdaniem pana Grzegorza, o rzut beretem miała być kolejka z Gubałówki. Gdyby ktoś rzucił beretem na odległość około 6 kilometrów byłby mistrzem świata a my mieliśmy jeszcze tyle do przejścia. Wspięliśmy się także do Cyrhli spotykając po drodze krowy i owce.

Spacer po Zakopanem to nie tylko Krupówki ale także Sanktuarium na Krzeptówkach, willa Atma, w której Karol Szymanowski tworzył swoja muzykę oraz pokłoniliśmy się wielkim Polakom na Pęksowym Brzyzku. Piękne Zakopane z drewna wyciosane – tak o tym mieście śpiewał Marek Grechuta a my to potwierdzamy.

Popołudniami był czas na naukę – tworzyliśmy słownik gwary góralskiej, przeliczaliśmy przebyte kilometry i wysokości, opisywaliśmy zjawiska przyrody oraz rysowaliśmy pejzaże z natury, która mieliśmy przed oczami. Były także zajęcia sportowe – mecze piłki nożnej dziewczyny kontra chłopcy / słabsza płeć też wygrywała /, turniej ringo oraz rzuty do celu. Odwiedziliśmy także Park Wodny oraz rywalizowaliśmy z sobą na torach w kręgielni. Nudzić się nie mieliśmy czasu a zdrowie i apetyty dopisywały.

Zaopatrzeni w prawdziwe, owcze oscypki pożegnaliśmy z żalem Olczę i panią Renię. W dniu wyjazdu Zakopane płakało za nami - następnego dnia spadł śnieg.

Dziękujemy Wojewódzkiemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach za dofinansowanie naszego wyjazdu oraz sponsorom – ludziom o wielkich i otwartych  dla nas sercach za to, że tam byliśmy i widzieliśmy te Tatry, tych ludzi i tę wspaniałą przyrodę.